Benzyna zdrożała prawie o złotówkę na litrze. Ile trzeba przygotować portfela na stację?
Od lipca ceny paliw poszybowały w górę, a my przygotowaliśmy kalkulację tego, ile naprawdę zapłacimy. Koniec okresu taniego tankowania.
Koniec taniego paliwowego snu
Od 1 lipca ceny na stacjach paliw wzrosły nawet o niemal złotówkę na litrze, ponieważ zniknęły maksymalne ceny detaliczne paliw, a VAT powrócił z 8 proc. do poziomu 23 proc. To był ostatni dzień wakacyjnego obniżenia podatku, które miało chronić kierowców przed inflacją. Historia się skończyła, a nasze portfele poczuły zmianę.
Analitycy spodziewali się wzrostu cen w związku z końcem programu CPN (Ceny Paliwa Niżej), bo obniżona akcyza obowiązywała do 15 czerwca, a obniżony VAT do 30 czerwca. W związku z wygaśnięciem pakietu CPN ceny paliw na stacjach wzrosły o ok. 30-50 gr/l, a różnice cen między stacjami paliw stały się znów bardziej wyraźne. To oznacza, że już nie będzie ochrony przed szybkimi skokami na każdej stacji osobno.
Ile konkretnie drożej na benzynie i dieslu?
Powrót wyższego podatku oznaczał teoretyczny wzrost cen z dnia na dzień o 83 grosze na benzynie i aż o 85 groszy na litrze oleju napędowego. W efekcie na wielu stacjach benzyna Pb95 błyskawicznie wznowiła się do poziomu ok. 6,85 zł/l, a olej napędowy sforsował barierę siedmiu złotych, docierając do poziomu 7,04 zł/l (a na stacjach premium czy przy autostradach nawet wyżej). Ci, którzy tankują regularnie, mogą poczuć różnicę na rachunku za paliwo sądecko.
Nie trzeba być matematykiem, by pojąć, o ile drożej wyjdzie nam teraz przejazd do pracy czy weekendowa wyprawa samochodem. Za 40 litrów paliwa (pojemność typowego baku) zaoszczędzieliśmy wcześniej kilkadziesiąt złotych dzięki obniżonemu VAT-owi. Teraz ta oszczędność się wyczerpała.
Rynek bez hamulców
Wraz z wygaśnięciem pakietu osłonowego nie tylko powraca podstawowa stawka podatku VAT w wysokości 23%, ale przestają również obowiązywać urzędowe ceny maksymalne oraz limity marżowe Ministerstwa Energii. Rynek paliw zostaje w pełni uwolniony. To bardzo ważna zmiana. Wcześniej państwo pilnowało, aby marża nie była zbyt duża. Teraz każda stacja może ustalić swoją cenę bardziej niezależnie.
Dla kierowców oznacza to jedno, nieprzyjemne: koniec epoki tych bardziej atrakcyjnych cen w dyskontowych sieciach paliwowych. Różnice między stacjami mogą być teraz znacznie większe, dlatego warto się rozglądać i porównywać ceny zanim przyjechniemy na paliwo.
Co to wszystko mówi o naszym portfelu?
Program osłonowy Ceny Paliwa Niżej był tarczą chroniącą kierowców w czasie inflacyjnych turbulencji. Przez kilka miesięcy mogliśmy się cieszyć tanszym gazem i dieslem. Jednak tego rodzaju wsparcie musi się kiedyś skończyć, a jego koniec zawsze boli w kieszeni.
Polska gospodarka stoi dziś przed wyzwaniem. Jak donoszą media, roczna stopa inflacji w Polsce spadła do 2,5% rok do roku w czerwcu 2026 roku z 3,1% w poprzednim miesiącu, co oznacza najniższy odczyt od lutego. To pozytywna wiadomość dla gospodarki, ale nie dla kierowców, którzy teraz muszą liczyć się ze wzrostem kosztów tankowania.
Kiedy lepiej tankować?
Eksperci radzą, by obserwować ceny na poszczególnych stacjach. W miastach zwykle są niższe niż przy autostradach, gdzie życzliwość do kierowcy jest znacznie mniejsza. Warto też poznać godziny, gdy dane stacje obniżają ceny. Kilka złotych zaoszczędzonych na litrze to duża różnica, gdy tankujemy regularnie.
Wraz z powrotem podatku VAT na 23% kończy się jednym z ciekawszych, bo dotkliwych dla kieszeni, epizodów walki rządu z inflacją. Teraz my, kierowcy, musimy się nauczyć żyć w nowej rzeczywistości, w której ceny paliw mogą być o złotówkę wyższe niż jeszcze miesiąc temu. To powinna być dla nas lekcja, że nie ma bezpłatnych obiadów, nawet jeśli trwały kilka miesięcy.