Z ostatniej chwili Najnowsze plotki i newsy ze świata gwiazd prosto z redakcji
poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Polski Bubel
Świat

Dramatyczny wyścig w kosmosie! NASA straciła kontrolę nad satelitą, a na ratunek wysłano robota

Niezwykła kosmiczna operacja ratunkowa zaczyna się opadać. Satelita LINK ma trzecia szansę na uratowanie zabytkowego obserwatorium Swift przed spłoną w atmosferze, ale pierwszy statek miał problemy już na starcie.

Świat Dramatyczny wyścig w kosmosie! NASA straciła kontrolę nad satelitą, a na ratunek wysłano robota

Dramat w czerni kosmosu

Satelita LINK wyniesiony na orbitę 3 lipca 2026 roku miał za zadanie przechwycić i podnieść orbitę obserwatorium Swift, które od 22 lat bada rozbłyski gamma. Brzmi to jak scenariusz z filmowego blockbustera, a tymczasem to prawda. NASA stanęła przed wyzwaniem, które mogłoby opowiedzieć Apollo 13, choć tym razem chodzi o robot w kosmosie zamiast astronautów.

Ze względu na zwiększoną aktywność Słońca atmosfera rozszerzyła się, a Swift na obecnej orbicie coraz silniej odczuwa opór powietrza, co sprawia, że już w tym roku może przedwcześnie spłonąć w atmosferze. Stare obserwatorium, które służyło nauce przez dwie dekady, czeka na skutki zmian w kosmosie.

Kontrakt ratunkowy za 30 milionów dolarów

NASA zdecydowała się na współpracę z firmą Katalyst Space Technologies, powierzając jej zadanie ratunkowe wycenione na 30 milionów dolarów. Czas na przeprowadzenie całej operacji? Morderczy. Umowę podpisano we wrześniu ubiegłego roku, więc ekipy miały zaledwie kilka miesięcy na przygotowanie tak zaawansowanej technologicznie misji.

Plan brzmiał elegancko: Po rozłożeniu paneli słonecznych satelita LINK miał uruchomić silniki jonowe, aby spotkać się ze Swiftem na wysokości około 320 kilometrów nad powierzchnią Ziemi, a następnie połączyć się za pomocą trzech ramion robotycznych. Teoria była piękna. Praktyka okazała się bardziej wymagająca.

Problemy już na orbicie

I tu pojawił się haczyk. W miniony weekend pojawiły się pierwsze poważne trudności, gdy dwa z trzech kół reakcyjnych, kluczowych dla precyzyjnego ustawiania satelita w przestrzeni, przestały działać. Jeśli myślicie, że to tylko życzliwy problem do rozwiązania, to myliście się. Koła reakcyjne to coś na kształt żyroskopu, który pozwala satelicie zmieniać orientację bez wydawania paliwa.

To pierwsze poważne zagrożenie dla misji. Bez dwóch z trzech kół tracking staje się niezwykle trudny, a precyzja operacji w kosmosie to wszystko. Inżynierowie w NASA i w Katalyst Space Technologies natychmiast przeszli w tryb analityczny, szukając rozwiązań.

Wyścig z czasem

Sytuacja jest napięta, ale NASA zna się na rozwiązywaniu problemów w kosmosie. Historia pokazała to już wielokrotnie. Dla zespołu kontroli misji to nie pierwsza ostre sytuacja, ale waga operacji jest ogromna. Swift to obserwatorium o kluczowym znaczeniu dla astrofizyki, badające niektóre z najstraszniejszych zjawisk we Wszechświecie.

Tymczasem Ziemia pokrywana w nocy obserwuje ślad swojego satelity, który walczy o każdy dzień na orbicie. Jeśli LINK nie zdoła aktywować swoich ramion robotycznych i nie podniesie orbity Swifta, 22 lata badań mogą skończyć się kosmicznym papierażem spłonem w naszej atmosferze.

Jaka następna runda?

Na razie zespoły pracują nad przywróceniem funkcjonalności satelity LINK. Inżynierowie opracowują procedury, które mogłyby pomóc strojić orientację satelity za pomocą tylko jednego koła reakcyjnego lub alternatywnych metod. Czasami w kosmosie trzeba być kreatywnym, bo wyślij tam hydraulika nie można.

Historia ratunku Swifta ciągle się pisze. NASA wykazała już nieraz, że gdy stawki są wysokie, a wyzwanie wydaje się niemożliwe, znajduje się sposób. Teraz modlą się wszyscy miłośnicy astronomii, aby tym razem także udało się.

PB
Redakcja Polski Bubel
Redakcja · Polski Bubel
Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.
← Wróć na stronę główną
Zobacz też