Z ostatniej chwili Najnowsze plotki i newsy ze świata gwiazd prosto z redakcji
poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Polski Bubel
Sport

Historia bez granic! Polak przepłynął Bałtyk wpław 55 godzin bez snu. Pierwszy człowiek na świecie

Bartłomiej Kubkowski dokonał czegoś, co uważane było za niemożliwe. Po pięciu latach prób i niezliczonych porażkach, 160 kilometrów morza i 55 godzin walki z żywiołem, wyszedł z wody pierwszy człowiek w historii, który przepłynął Bałtyk wpław. Wymiar charytatywny jego walki wzrusza jeszcze bardziej.

Sport Historia bez granic! Polak przepłynął Bałtyk wpław 55 godzin bez snu. Pierwszy człowiek na świecie

Piąta próba, pierwsza wygrana

Bartłomiej „Foka" Kubkowski przepłynął całe Morze Bałtyckie, pokonując trasę ze Szwecji do Polski wpław, bez ani jednej minuty snu i bez dotykania łodzi asekuracyjnej. W niedzielę 2 sierpnia wieczorem, dokładnie o godzinie 19,59, wyszedł o własnych siłach na plażę w Dziwnowie, kończąc historyczne wyzwanie Ultra Baltic Swim. Pływak pokonał wpław Morze Bałtyckie, przepływając trasę ponad 160 kilometrów w około 55 godzin. To nie był przypadek ani szczęśliwy debiut – to był koniec wieloletniej, niemal grecko-antycznej walki z losem.

Kubkowski pracował nad tym celem przez pięć lat. W 2022 roku pokonał 115 km, w 2025 roku przerwał próbę na 159. kilometrze z powodu utraty świadomości, zaledwie 11 kilometrów przed celem, a w sierpniu 2026 roku osiągnął sukces, dopłynąwszy do Dziwnowa. Każda porażka była dramatem, ale każda była też lekcją. W ubiegłym roku z powodu halucynacji i skrajnego wycieńczenia Kubkowski musiał zostać wyciągnięty z wody zaledwie 11 kilometrów przed celem. To był moment, w którym każdy normalny człowiek by się poddał. Ale Kubkowski to nie zwykły człowiek.

Ekstraordinaria w warunkach ekstremalnych

Pływak wystartował w piątek 31 lipca 2026 roku, a pokonanie trasy zajęło mu niespełna 55 godzin. Wydaje się to proste, dopóki się nie zdaj sobie sprawę z warunków. W trakcie całej próby nie mógł spać i nie mógł dotknąć łodzi asekuracyjnej, każdy posiłek i napój otrzymywał jedynie ze statku, podawany na specjalnym kiju. To była czysty horror psychiczny i fiziczny, walka z każdym instynktem, który mówi człowiekowi, żeby stop, żeby spocząć, żeby zwariować.

Od początku roku realizował brutalny plan treningowy, obejmujący trwające nawet półtora dnia sesje, pływanie w nocy, wielokilometrowe treningi na basenie oraz ćwiczenia na lądzie i pracę mentalną. Kiedy czytamy o „pracy mentalnej", wiemy, że chodzi o budowanie oporu psychicznego na poziomie, który większość z nas nigdy nie pojmie. Na około 30 minut przed metą Kubkowski zatrzymał się, aby się nawodnić i zmienić czepek, mówił, że jest już całkowicie wykończony, jednak ekipa motywowała go, aby wykrzesał z siebie jeszcze ostatnie siły, bo na brzegu czekały setki kibiców i jego partnerka.

Więcej niż sport, wymiar ludzkiego serca

Co jednak sprawia, że to osiągnięcie jest naprawdę wyjątkowe, to nie same liczby i rekordy. Swój wyczyn dedykował podopiecznym Fundacji Cancer Fighters, na rzecz których zbierane były fundusze. To nie jest tylko film o wytrwałości – to historia o tym, dla kogo walczymy, gdy wszystko wydaje się bezcelowe.

Wyzwania Bartłomieja Kubkowskiego od lat mają wymiar charytatywny, każdej próbie przepłynięcia Bałtyku w ramach projektu Ultra Baltic Swim towarzyszyła zbiórka środków na rzecz fundacji Cancer Fighters, a również tegoroczna akcja została połączona ze wsparciem organizacji. W ramach swojej inicjatywy zebrał ponad 500 tysięcy złotych przeznaczonych na pomoc dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Każdy metr, który przepłynął w czterech poprzednich próbach, każda porażka, każda łza wycieńczenia, to były pieniądze dla dziecka walczącego o życie.

Pierwsze słowa po wyjściu z wody to były… nic

Po zakończeniu wyzwania Bartek trafił pod opiekę lekarską, czuje się dobrze, ale stracił głos, a w szpitalu zjadł też pierwszy „normalny" posiłek. To była jego pierwsza rzeczywista próba poruszenia się poza wodą w ciągu 55 godzin. Jego mama przygotowała kotlety i ogórki małosolne, które „smakowały jak niebo". Może to zabawne, może to smutne, ale na pewno to jest dużo bardziej rzeczywiste niż każdy medal czy tytuł.

Historia Bartłomieja Kubkowskiego nie jest tak naprawdę o pływaniu. To historia o tym, jak pięć lat spędzonych w porażce zamieniło się w jedną noc sukcesu. To jest o wytrwałości bez granic, o miłości do możliwości i o tym, że czasem rzeczy, które wydają się niemożliwe, są możliwe. Trzeba tylko dostatecznie mocno chcieć i wystarczająco długo walczyć. Kubkowski to zrobił. Pierwszy raz w historii.

PB
Redakcja Polski Bubel
Redakcja · Polski Bubel
Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.
← Wróć na stronę główną
Zobacz też