Koniec ze smartfonami w polskich przedszkolach i szkołach! Sejm przychyla się do radykalnego zakazu
Nauczyciele dostaną mocne narzędzie do walki z odwracającym uwagę telefonem, a rodzice powinni wiedzieć, co się zmienia. Senat przegłosował nowelę, która zakaża telefonów nawet podczas przerw.
Radykalny ruch parlamentu. Koniec smartfonów na lekcjach i przerwach
Sejm przyjął nowelę ustawy Prawo oświatowe, którą teraz czeka podpis prezydenta. Senat poparł nowelizację ustawy Prawo oświatowe, która zakazuje korzystania z telefonów komórkowych w przedszkolach i szkołach, także podczas przerw, i nie zaproponował poprawek. To będzie jeden z zaostrzających przepisów w polskiej edukacji, która ma walczyć z rosnącym problemem uzależnienia uczniów od urządzeń.
Co dokładnie się zmienia? Ustawa wprowadza bezwzględny zakaz korzystania ze smartfonów nie tylko podczas lekcji, ale także podczas przerw i inne czasy pobytu w szkole czy przedszkolu. To oznacza, że uczniowie nie będą mogą ukrywać telefonu na lekcji matematyki czy wysyłać wiadomości kolegance siedzący trzy rzędy dalej.
Dlaczego politycy zdecydowali się na taki krok?
Problem zaabsorbowania uczniów smartfonami rzeczywiście jest duży. Psycholodzy i nauczyciele od lat alarmują, że telefony rozpraszają uwagę, utrudniają koncentrację i pogorszają relacje międzyludzkie. W szkołach zdarzają się sytuacje, gdy uczniowie mają dostęp do mediów społecznościowych, a nauczyciel stoi bezradny z konwencjonalnym wykładem. Szkolna rzeczywistość zmienia się szybko, a przepisy musiały za nią nadążyć.
Pomysł zakazu nie jest nowy na świecie. Wiele krajów europejskich już wprowadził podobne rozwiązania. Francja czy Włochy mają bardziej zaostrzone przepisy dotyczące telefonów w placówkach edukacyjnych. Polska idzie tą ścieżką, szukając kompromisu między edukacją a bezpieczeństwem cyfrowym młodzieży.
Nauczyciele dostaną nową broń, a rodzice face palm?
Dla nauczycieli to kolejny argument w rozmowach z uczniami. Zamiast perswazji wejdzie przepis ustawy. Ale czy to będzie wystarczające? Historia pokazuje, że przepisy bez konsekwencji nie działają. Pozostaje pytanie, jakie kary czekają szkołę, nauczyciela czy ucznia, który złamie zakaz.
Dla rodziców to może być zarówno ulgą, jak i utrudnieniem. Z jednej strony mniej czasu syna czy córki przed ekranem to droga do zdrowszych nawyków. Z drugiej strony, co z sytuacją, gdy dziecko chce szybko się skontaktować z mamą lub tatą w razie jakiegoś problemu? Ustawa wymaga weryfikacji w praktyce szkolnej.
Co dalej? Czeka nas rewolucja czy chaos w szkolnych szafkach?
Nowelizacja trafi teraz do prezydenta. Jeśli podpisze ustawę, przepisy powinny wejść w życie w nowym roku szkolnym. To daje szkołom czas na przygotowanie się, ale też rodzicom na oswojenie się z idea. Będą potrzebne wskazówki, jak procedurować, gdzie uczniowie mają zostawiać telefony oraz jakie będą konsekwencje naruszenia zakazu.
Polska edukacja stoi przed zmianą. Może to być przełom dla koncentracji i relacji uczniowskich, a może zacząć się długa walka nauczycieli z telefonami ukrywanymi w butach czy bez biustonoszach. Jedno jest pewne, zakaz będzie miał wiele emocji zarówno w szkolnych salach, jak i na grupach rodziców na Facebooku.