Strach nad Neapolem! Trzęsienie ziemi i panika na ulicach włoskiego miasta
W piątek wieczorem Neapol wstrząsnęło potężne trzęsienie ziemi. Ludzie w panice uciekali z domów, są ranni i zniszczenia. Co się stało?
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,7 nawiedziło w piątek wieczorem Neapol i okolice. 21 osób zostało rannych, w tym dwie ciężko
Sytuacja na południu Włoch w piątek 31 lipca okazała się zdecydowanie dramatyczna. W trakcie trzęsienia ziemi ludzie w Neapolu i na jego obrzeżach wybiegali w panice na ulice i place, a sytuacja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli. Mieszkańcy, przyzwyczajeni wprawdzie do sejsmicznej aktywności, tym razem doświadczyli jednego z największych wstrząsów od kilkudziesięciu lat.
Zniszczenia i przerwy w dostawach prądu
Wstrząs o magnitudzie 4,7 spowodował szkody: zawaliło się kilka niezamieszkanych budynków, odpadły fragmenty murów domów, doszło do przerw w dostawach prądu. Szczególnie mocno ucierpiało miasto Pozzuoli, położone w samym epicentrum tragedii. Minister ds. Obrony Cywilnej Nello Musumeci poinformował o tym, że zawaliło się kilka niezamieszkanych budynków, a od niektórych budynków odpadły fragmenty murów. Ponadto doszło do przerw w dostawach prądu.
Skutków trzęsienia odczuli też mieszkańcy pobliskich wysp. Wstrząs był odczuwalny także na pobliskich wyspach Procida i Ischia. Infrastruktura miasta przeszła poważne stresowe testy, a jednym z pierwszych kroków władz było wstrzymanie ruchu publicznego. W związku z koniecznością przeprowadzenia kontroli sieci trakcyjnej zawieszone zostało kursowanie pociągów w rejonie Neapolu.
Ludzie boją się wrócić do domów
Panika wśród mieszkańców nie opadła szybko. Mimo stosunkowo niewielkiej magnitudy wśród mieszkańców wybuchła panika. Setki osób w pobliskich miejscowościach bało się wrócić do swoich domów i postanowiło spędzić noc w samochodach, namiotach lub pod gołym niebem. Tłumy zgromadziły się też na nabrzeżu.
Relacje mieszkańców pokazują, jak poważnie odbierali oni to doświadczenie. Jeden z mieszkańców miejscowości Solfatara opowiadał: „Opuściliśmy nasz dom o północy. Jesteśmy przyzwyczajeni do trzęsień, ale to było przerażające, najsilniejsze od 40 lat. Czuliśmy, jak ziemia porusza się pod naszymi stopami".
Przygotowania do kolejnych wstrząsów
Wśród lokalnych władz pojawiło się więcej obaw, gdy okazało się, że trzęsienie nie będzie ostatnim. Po pierwszym, najmocniejszym wstrząsie, ekspercy z włoskiego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii ostrzegali przed możliwymi kolejnymi trzęsieniami ziemi. Łącznie, przez całą noc, instytut odnotował kilkanaście wstrząsów.
Epicentrum wstrząsu znajdowało się w rejonie Pól Flegrejskich, czyli tzw. kaldery, zagłębienia w szczytowej części superwulkanu o średnicy 13 km. Pod kalderą jest gigantyczne jezioro płynnej magmy. W centrum kaldery znajduje się miasto Pozzuoli, zamieszkane przez ponad 80 tys. osób. Fakt ten sprawia, że każde trzęsienie w tej okolicy budzi szczególnie duże obawy.
Włoskie władze szybko podjęły działania. W Pozzuoli przygotowano prawie 200 miejsc noclegowych dla osób, które nie mogą wrócić do swoich uszkodzonych domów. Podobne działania podjęto też w okolicznych miejscowościach. Specjaliści stanowczo ostrzegają, że mieszkańcy muszą być przygotowani na kolejne wstrząsy sejsmiczne w najbliższym czasie.
Region pod stałym nadzorem
Od dłuższego czasu Pola Flegrejskie wykazują systematyczny wzrost aktywności sejsmicznej, co nieustannie niepokoi okoliczną ludność. Służby stale modyfikują plany masowej ewakuacji na wypadek drastycznego pogorszenia się warunków. Szacuje się, że na terenie rozległej kaldery żyje blisko 360 tysięcy ludzi, a każdy silniejszy wstrząs budzi ogromny strach o ich bezpieczeństwo.
To ostatnie trzęsienie jest kolejnym ostrzeżeniem dla włoskich władz o konieczności wzmacniania infrastruktury i przygotowania mieszkańców na ewentualną ewakuację. Tak duża liczba ludzi żyjących blisko superwulkanu sprawia, że każda sejsmiczna aktywność staje się powodem do niepokoju zarówno dla mieszkańców, jak i dla organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne.