Burza w sejmowej komisji! Poseł PiS wyrzucony z obrad w środku debaty
Sprawdzanie kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich zamieniło się w gorącą debatę. Poseł Sebastian Kaleta z PiS nie wytrzymał cissy i wykluczył go z obrad przewodniczący komisji.
Środowa sesja komisji sprawiedliwości i praw człowieka przyniosła emocjonującą scenę prosto z politycznego dramatu. Poseł Sebastian Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości został wyłączony z obrad komisji, gdy jego głos podniósł się powyżej pozostałych uczestników debaty. Wszystko z powodu braku konkretnych odpowiedzi od kandydatki na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich.
Co się działo na komisji?
W środę 15 lipca kandydaci na Rzecznika Praw Obywatelskich stawili się na obradach komisji sprawiedliwości. O tę prestiżową funkcję starają się dwie osoby: zgłoszona przez posłów KO i Lewicy adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram oraz zgłoszony przez posłów PiS opozycjonista z czasów PRL Adam Borowski.
Procedura wyboru mogła wydawać się jasna. Posłowie mieli 2 minuty na zadanie pytania kandydatom, a następnie ci otrzymywali 10 minut, by zbiorczo odpowiedzieć na zgłaszane kwestie. Brzmi rozsądnie, ale w praktyce sprawiło to, że niektóre pytania zastały bez odpowiedzi.
Kaleta nie wytrzymał milczenia
Z efektów takiego "przesłuchania" nie był zadowolony poseł PiS Sebastian Kaleta. Kiedy Gregorczyk-Abram nie odpowiedziała na jego konkretne pytania dotyczące jej działalności publicznej, postanowił o tym wyraźnie powiedzieć.
Poseł PiS Sebastian Kaleta zapytał Gregorczyk-Abram o współpracę z kancelarią Clifford Chance i czy należała pani na komunikatorze WhatsApp do grupy, na której omawiano działania związane z przejęciem TVP, Polskiego Radia, Polskiej Agencji Prasowej w grudniu 2023 roku. Czekał na konkretny, jasny odpowiedź, ale jej nie usłyszał.
Po zakończeniu odpowiedzi poseł Sebastian Kaleta oburzał się, grzmiac do przewodniczącego: "Panie pośle, kandydatka nie odpowiedziała na ani jedno moje pytanie".
Konflikt eskaluje
Przewodniczący komisji Paweł Śliz znalazł się w trudnej sytuacji. Odpowiedział Kalecie: "Ja nie mam żadnych narzędzi, żeby przymusić panią, ani pana Borowskiego, bo też nie odpowiedział na pytania".
To jednak nie rozwiązało problemu. Kaleta nadal oskarżał, przewodniczący zaczął go upominać, a kiedy Kaleta się nie uspokajał, Śliz zdecydował o wykluczeniu go z obrad komisji.
Kaleta broni swojej postawy
Czy poseł z PiS przyjął tę decyzję bez słowa? Ani trochę. Kaleta podkreślał: "Oczywiście, że chciałbym się odwołać od tej decyzji. Moje zachowanie wyłącznie było motywowane faktem, że kandydatka w sposób ostentacyjny nie odpowiedziała na bardzo precyzyjne pytania dotyczące jej aktywności publicznej".
Polityk ma na myśli konkretną sprawę, którą poruszył na komisji. Chodzi o grupę "Wejście", która miała funkcjonować na komunikatorze WhatsApp w 2023 roku, w trakcie przejmowania mediów publicznych przez obecną władzę. Do grupy mieli należeć m.in. Gregorczyk-Abram, a także późniejszy prezes PAP Marek Błoński oraz późniejsi dyrektorzy Polskiego Radia Paweł Majcher i Juliusz Kaszyński. Gregorczyk-Abram nigdy nie odniosła się publicznie do sprawy grupy.
Co dalej?
Historia nie kończy się tu. Kandydaturę Gregorczyk-Abram na Rzecznika Praw Obywatelskich musi zatwierdzić Sejm, a cała ta debata pokazała, jakie emocje budzi jej nominacja w kręgach opozycji. Podczas gdy koalicja rządowa stoi za jej kandydaturą, politycy PiS jawnie się jej sprzeciwiają, twierdząc, że jej udziały w przejmowaniu mediów publicznych dyskwalifikują ją z tej prestiżowej funkcji.
Jedno jest pewne, wybory Rzecznika Praw Obywatelskich będą gorące, a komisje sejmowe zapewne jeszcze nie raz będą zaskakiwać emocjonalnymi scenkami.