Inflacja przyspieszyła niespodziewanie. Co na to NBP i Twój portfel?
Czerwcowe dane GUS zaskoczyły ekonomistów. Inflacja pozostała na bezpiecznym poziomie, ale czy to koniec dobrych wiadomości?
Inflacja na celowniku, ale są twardy sygnały
Główny Urząd Statystyczny opublikował w piątek szybki szacunek inflacji za czerwiec 2026 r. wynoszący 2,5 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku. Ta liczba brzmi dobrze, ale czemu ekonomiści byli zaskoczeni? Bo to spadek głębszy od przewidywań (2,7 proc.) i odczyt wyraźnie niższy od majowego (3,1 proc.)
Warto wiedzieć, co stoi za tą liczbą. Spowolnienie było w dużej mierze spowodowane spadkiem cen żywności i napojów bezalkoholowych o 0,3%, podczas gdy inflacja cen energii elektrycznej, gazu i innych paliw wzrosła o 4,8%, a paliw i smarów do prywatnych środków transportu wzrosła o 5,3%. Mówimy tutaj o zjawiskach konkurencyjnych, które "walczą" ze sobą w koszyku cen.
Defekacja w kolejnym miesiącu. Czy to się utrzyma?
Zaskakujące: w stosunku do maja bieżącego roku ceny spadły o 0,5 proc., co wskazuje na wystąpienie zjawiska deflacji w ujęciu miesięcznym. To oznacza, że zamiast drożej stawało tańiej. Taki scenariusz to music to ears dla ludzi klepanych wydatkami w ostatnich latach, ale analitycy ostrzegają: to może być przejściowe.
Czemu? Sam wzrost cen surowca w trakcie konfliktu był mniejszy, niż obawiała się część analityków. Wpływ miały na to m.in. wysokie zapasy oraz niższe zakupy ropy przez Chiny, które ograniczyły presję popytową na rynku surowca.
Prezes NBP i decyzja Rady bez zmian
Dla Rady Polityki Pieniężnej, która w środę (dzisiaj, 7 lipca) podejmuje decyzję o stopach procentowych, takie dane były takim sygnałem do działania, czy do czekania? Przed lipcowym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje utrzymanie stopy referencyjnej NBP na poziomie 3,75%.
W ankiecie PAP Biznes ekonomiści wskazywali, że RPP pozostawi stopy na niezmienionym poziomie, a taki scenariusz może utrzymać się do końca 2026 roku, a nawet w 2027 roku. Innymi słowy, bankowcy nie mają powodów do paniką, ani nie widzą przesłanek do podwyżek. To czekanie, które niektórzy specjaliści określają jako "wyczekiwanie".
Co dla Ciebie oznacza 2,5 procent?
Słownie: jeśli ostatnio zapłaciłeś 100 złotych za coś, to rok temu zapłaciłbyś średnio 97,56 złotych. Drożej, ale umiarkowanie. Cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego określa optymalny poziom wzrostu cen w gospodarce i wynosi on dokładnie 2,5 proc. Oznacza to, że inflacja znalazła się dokładnie w punkcie docelowym, co dla bankowców to idealny scenario.
W praktyce: jeśli Twoje wynagrodzenie rośnie szybciej niż inflacja, to Twoja siła nabywcza rośnie. Jeśli zaś zostaje w miejscu lub rośnie wolniej, to zaciśnij pasa i planuj lepiej wydatki.
Ale czuwaj na usługi
Choć ceny towarów rosną powoli, usługi to inna sprawa. Ostatnio znacząco drożyć zaczęły usługi mieszkaniowe, telekomunikacyjne i transport. Ceny nadal rosły w mieszkalnictwie i usługach komunalnych (5% vs 4,8%), zdrowiu (5,1% vs 5%), transporcie (5,6% vs 3,5%), rekreacji, sporcie i kulturze (5,6% vs 4,6%) oraz w restauracjach i hotelach (4,5% vs 4,4%). To miejsca, gdzie presja na wzrost cen jest wyraźnie wyższa.
Wnioski na koniec
Czerwcowe dane o inflacji to przede wszystkim dobre wiadomości dla portfela przeciętnego Polaka. Ceny nie szaleją, NBP osiągnął swój cel, a stopy procentowe pozostają stabilne. Jednak przed nami druga połowa roku pełna niepewności, geopolitycznych perturbacji i zmian na światowych rynkach energii. Jeżeli nie dojdzie do ponownej eskalacji konfliktu, inflacja w kolejnych miesiącach nie powinna znacząco wzrosnąć. Warunkiem: spokój na świecie i stabilne ceny ropy. Jeśli coś się zmieni, historia inflacji może potoczyć się zupełnie inną drogą.