Katarzyna Piter robi furorę na Wimbledonie! 35-letnia Poznanianka piszczy historię
Kiedy większość polskich tenisistów już odpadła z turnieju, 35-letnia Katarzyna Piter z partnerką Anna Siskovą robi niespodziankę. W deblu dotarły do ćwierćfinału Wielkiego Szlema, a to dla Polki największy sukces w całej karierze!
Historia w tenisie: Piter robi to, co wydawało się niemożliwe
W świecie sportu czasem zdarza się coś, co całkowicie zmienia perspektywę. Dokładnie to teraz dzieje się z Katarzyną Piter, 35-letnią poznańską tenisistką, która na kortach Wimbledonu 2026 pisze historię. Kiedy większość polskich zawodników już pakuje walizki po rozczarowujących wynikach, Piter razem ze swoją partnerką w deblu, Czeszką Anną Siskovą, robi niespodziankę na wielką skalę.
Katarzyna Piter, polska deblistka, podczas Wimbledonu 2026 osiągnęła życiowy wynik, a ona i Czeszka Anna Siskova awansowały do ćwierćfinału turnieju debla w stolicy Wielkiej Brytanii. To nie jest zwykły awans - to właśnie polska deblistka dotarła najdalej w tegorocznej edycji Wimbledonu. Przed Igą Świątek, Mają Chwalińską czy Hubertem Hurkaczem!
Od marzeń do rzeczywistości, czyli druga młodość Piter
Biorąc pod uwagę, że dotychczas tenisistka z Poznania we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema najdalej dotarła do II rundy, to naprawdę spory sukces. I to byłoby niedopowiedzenie. Dla kogoś, kto przez większość kariery walczył, by znaleźć swoje miejsce w profesjonalnym tenisie, to jest przełom.
Przed 35-letnią Piter, która nigdy wcześniej nie dotarła nawet do trzeciej rundy Wielkiego Szlema, bardzo trudne zadanie w ćwierćfinale. Ale właśnie tego chciała - wyzwania i szansy na sprawdzenie się przeciwko najlepszym. Katarzyna Piter w wieku 35 lat osiągnęła po raz pierwszy w karierze wielkoszlemowy ćwierćfinał w Wielkim Szlemie, udało jej się to w najstarszym i najbardziej prestiżowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie.
Droga do ćwierćfinału pełna determinacji
Droga Piter i Siskovej do ćwierćfinału nie była łatwa. Piter oraz Siskova miały problemy zarówno w pierwszej, jak i drugiej rundzie, oba spotkania wygrały bowiem w trzech setach. To oznacza, że każdy krok na tej drodze był wywalczony z ogromnym wysiłkiem. W trzecim secie, którego stawką był awans do najlepszej ósemki, do zwycięstwa potrzebowały już tylko dwóch partii, w obu odsłonach po razie odebrały serwis rywalkom, a same nie dały się przełamać. Końcowy wynik? 7:5, 6:4. Mecz trwał godzinę i 23 minuty.
Sama emocja dla Polki była ogromna. Po awansie do ćwierćfinału wyznała: "Po prostu wychodzimy na kort i gramy każdy mecz tak samo. Starałam się grać najlepiej, jak potrafię. Próbowałam zapomnieć, że jest to drugi tydzień Wimbledonu. Cieszę się każdą chwilą i każdym dniem na Wimbledonie. Mam dużo radości z gry z moją partnerką. Zwycięstwa są bardzo ważne, ale ja po prostu jestem wdzięczna, że nadal stoję na korcie."
Już myśli o pół finale, ale zawsze z pokorą
Na Wimbledonie zawsze pojawia się iskierka nadziei, że może się uda coś niewiarygodnego. Polsko-czeski duet zmierzy się z Gabrielą Dabrowski oraz Luisą Stefani, kanadyjsko-brazylijska para jest rozstawiona w Londynie z numerem drugim. To co innego - wyzwanie dla faworytów turnieju. Ale Piter już pokazała, że w tym roku nic jej nie przerażа.
Niezależnie od wyniku meczu ćwierćfinałowego, Katarzyna Piter już w tym roku dokonała czegoś, co dla wielu tenisistów byłoby karierą marzeń. W The Championships 2026 polska tenisistka zdobyła 430 punktów, co pozwoli jej w najnowszym notowaniu klasyfikacji WTA wrócić do TOP 50 i wyrównać najlepsze osiągnięcie sprzed 13 miesięcy.
Polski tenis czeka na więcej takich historii
Tegoroczny Wimbledon dla polskiego tenisa nie był łatwy. Większość naszych reprezentantów szybko odpadła z turnieju. Ale pojawienie się Katarzyny Piter w ćwierćfinale to promień światła, który pokazuje, że zawsze warto walczyć, niezależnie od wieku czy przeszłości. Deblistka jest jedyną przedstawicielką biało-czerwonych, która wciąż pozostaje w grze na londyńskich kortach.
Historia Piter udowadnia, że tenis ma wiele twarzy i każdy zagracz zasługuje na swoją szansę. W 35 lat ta poznańska tenisistka pisze coś naprawdę niesamowitego, a cały kraj obserwuje, co jeszcze może się stać w Londynie.