Maja Chwalińska robi furorę w tenisie! Najpierw Świątek, potem tytuł WTA. Polska ma nową gwiazdę
25-letnia polska tenisistka napisała piękną bajkę w Wuhanie. W finale turnieju WTA 1000 pokonała Sonay Kartal i sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł głównego cyklu WTA. Dzień wcześniej wyeliminowała Igę Świątek w semi.
Od rozpaczy do triumfu. Jak Chwalińska odwróciła losy finału
Maja Chwalińska pokonała Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2 w finale turnieju WTA w Wuhan. Mecz trwał dwie godziny i 46 minut. Niedzielny finał początkował zdecydowanie niekorzystnie dla polskiej tenisistki, która w pierwszym secie uległa Brytyjce 2:6. Wszystko wyglądało na to, że szansa na pierwszy w karierze tytuł WTA 1000 przepadnie. Jednak Chwalińska nie poddała się. W drugim secie zamienił się w inną zawodniczkę, wygrywając 6:4, a trzecią partię zdominowała całkowicie, pokonując Kartal 6:2.
Polka, która w półfinale pokonała swoją przyjaciółkę z dzieciństwa Igę Świątek, w drugim secie odwróciła losy spotkania, wciągając rywalkę w długie wymiany. Trzykrotnie przełamała serwis Kartal i doprowadziła do decydującej partii, którą dominowała całkowicie.
Historia tenisowa na jej boku. Pierwszy tytuł WTA po dziesięciu latach
Dla reprezentantki Polski to pierwszy w karierze tytuł wywalczony w imprezie rangi WTA 1000. Historia tego triumfu jest jeszcze bardziej fascynująca, biorąc pod uwagę, z kim grała po drodze. Przed finałem 25-letnia Chwalińska wyeliminowała Mayar Sherif, Marie Bouzkovę, Ivę Jovic i Marię Sakkari, ale najgłośniejszym zwycięstwem była porażka co do pierwszej rozstawionej Igi Świątek w półfinale.
To było historyczne spotkanie dla polskiego tenisa. Iga Świątek oraz Maja Chwalińska rozegrały pierwszy bezpośredni pojedynek w głównym cyklu WTA od razu o wielką stawkę, bowiem zwycięzca gwarantował sobie finał imprezy rangi 1000. Chwalińska wygrała ten mecz 7:5, 6:1, zaskakując wszystkie obserwatorów, a przede wszystkim polskich kibiców, którzy nie spodziewali się takiej dominacji młodszej tenisistki.
Pieniądze, punkty, prestiż. Co zyskała Chwalińska?
Zwycięstwo w Wuhanie to dla Chwalińskiej nie tylko emocjonalny sukces, ale także bardzo konkretne korzyści. Za triumf Chwalińska otrzyma 665 tysięcy dolarów. To rzeczywista liczba, która pozwoli polskiej tenisistce ulepszyć swoje warunki treningowe i finansowanie dalszych startów.
Jednak pieniądze to dopiero początek. W poniedziałkowej aktualizacji rankingu WTA Polka awansuje na 11. miejsce. To jej najwyższa pozycja w historii, co jest dodatkową rekompensatą za ciężką pracę i determinację. Zanim wygrała w Wuhanie, 25-latka nie mogła się przebić wyżej niż na 22. miejsca, więc ten skok to prawdziwa rewolucja w jej karierze.
Czy to dopiero początek? Polska tenisistka już myśli o przyszłości
Po zdobyciu tytułu Chwalińska zaskoczyła publiczność, zaczynając swoją przemowę w języku chińskim. Powiedziała też do rywalki, że bardzo podobała jej się jej praca i życzy jej powodzenia w kolejnych turniejach. Ten gest pokazuje nie tylko szacunek do sportu, ale i do rywali, co świadczy o dojrzałości zawodnika na kort.
Czołowe miejsca w rankingu WTA czekają teraz. Wuhan to dopiero drugi finał w głównym cyklu WTA dla Chwalińskiej, a zarazem jej największy sukces od czasu udziału w finale Rolanda Garrosa w tym sezonie. Jeśli będzie kontynuować taką formę, polska tenisistka może się stać jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w światowym tenisie. Na razie jednak cieszmy się z tego, że polska rakieta zadbała o siebie i o honor polskiego tenisa na kortach w Chinach.