Mundial 2026 ma mistrza! Hiszpania triumfuje w epickim finale z Argentyną
Ferran Torres strzelił decydującego gola w dogrywce. Na trybunach siedział Donald Trump i gwiazdy światowego kina. Wielkie emocje na stadionie w New Jersey!
Historia się powtarza, ale w lepszej wersji
W niedzielnym finale pod Nowym Jorkiem mistrzowie Europy Hiszpania pokonali broniącą tytułu Argentynę 1:0 po dogrywce. Ten mecz przejdzie do historii piłki nożnej jako jeden z najtensyjniejszych finałów w dziejach mundialu. Zawodnicy "La Furia Roja" po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, a decydującego gola w 106. minucie spotkania zdobył Ferran Torres.
Hiszpania miała szansę na drugi tytuł w historii, po triumfie w 2010 roku. Tym razem drużyna trenera Luisa de la Fuente dokonała niemożliwego. Przez 90 minut gry regulaminowej zmagania utrzymywały się w stanie 0,0, ale dogrywka przyniosła dramatyczne zwroty akcji. Przez ostatnie pół godziny gry Argentyna mogła tylko liczyć, że dotrwa do rzutów karnych, bo Hiszpania zamykała przeciwników w hokejowym zamku. W 96. minucie Williams trafił do siatki, ale sędzia gola nie uznał, zaś potem Yamal strzelał mocno niecelnie, a Merino przestrzelił głową z kilku metrów.
Torres zostaje bohaterem całej Hiszpanii
Ferran Torres został bohaterem całej Hiszpanii, a jego bramka zdobyta w 106. minucie, tuż po rozpoczęciu drugiej połowy dogrywki, zapewniła "La Roja" drugi w dziejach tytuł mistrza świata. Po kombinacyjnej akcji zespołowej Williams zgrał głową do Torresa, a ten huknął pod poprzeczkę nie do obrony.
To był moment, na który czekali miliony fanów Spanish futbolu. Napięcie na stadionie w New Jersey osiągnęło szczyt, a druga połowa dogrywki przyniosła rozwiązanie dla mistrzów Europy. Argentyna do samego końca walczyła o wyrównanie, ale przewadze Hiszpanów nie dało się przełamać.
Trump na murawie i groteskowe sceny przy pucharem
Finał mundial nie byłby taki epicki bez obecności jednego z najbardziej kontrowersyjnych gości. Na trybunach zasiądzie Donald Trump, w pierwszej wizytę prezydenta Stanów Zjednoczonych na stadionie w trakcie turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku, a zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ma wraz z szefem FIFA Giannim Infantino wręczyć zwycięskiej drużynie główne trofeum.
Głowa Stanów Zjednoczonych podczas wejścia na murawę została powitana gwizdami i buczeniem. To jednak nie powstrzymało prezydenta przed próbami zwrócenia na siebie uwagi. Nie przeszkodziło mu w tym, by spróbować znaleźć się w centrum uwagi także w kulminacyjnym momencie, gdy Hiszpanie wznosili do góry puchar świata, a próby odciągnięcia go na bok ze strony Infantino wyglądały doprawdy groteskowo.
Messi na pożegnanie, legendy na polu słonecznika
Finał oglądał z trybun m.in. prezydent USA Donald Trump i jego żona Melania, a także wiele gwiazd światowej rozrywki. Na stadionie pojawiły się legendy piłki nożnej m.in. Andres Iniesta, Mario Kempes, Zinedine Zidane czy Ronaldinho i Ronaldo, którzy wzięli udział w występie Madonny w przerwie meczu.
W centrum uwagi znajdował się jednak Leo Messi, 39-letni piłkarz, który miał za sobą kapitalny turniej, w którym strzelił osiem goli i zaliczył cztery asysty. Dla legendy FC Barcelony to był niemal ostatni taniec na światowym podium, a choć jego drużyna nie sięgnęła głównego trofeum, jego dokonania w turnieju pozostaną niezapomniane.
Ceremonia wręczenia przywołuje uśmiechy
Najcenniejsze trofeum w reprezentacyjnym futbolu wręczył Rodriemu, kapitanowi drużyny Luisa de la Fuente, szef FIFA Gianni Infantino do spółki z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Sceny przy ceremonii wręczenia pucharu pokazały, że nawet na największych sportowych momentach mogą pojawić się niespodziewane zwroty.
Po zakończeniu spotkania Donald Trump porozmawiał z przedstawicielami mediów, ujawniając, że "rozmawiał z Hiszpanią", choć nie do końca wiadomo, kogo konkretnie miał na myśli, bo na meczu obecni byli zarówno król Hiszpanii Filip VI, jak i premier Pedro Sanchez.
Koniec turnieju, początek legendy
Finał 2026 roku będzie wspominany jako moment, w którym Hiszpania powróciła na futbolowy tron. W przerwie zaplanowano show, na wzór Super Bowl, z udziałem gwiazd muzyki takich, jak Shakira, Madonna i Justin Bieber. Mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku miały wszystko, co powinien mieć turniej tego kalibru, spektakularne sceny, dramatyczne momenty i bohaterów dnia.
Dla Ferrana Torresa to był moment, który zmieni jego karierę na zawsze. Dla Argentyny, mimo porażki, turniej pokazał, że Leo Messi wciąż potrafi grać na najwyższym poziomie, nawet jeśli tym razem główne trofeum przypadło innej drużynie. Wszystkie oczy zwrócone są teraz w stronę następnego mundialu, ale na zawsze pozostanie wspomnienie tego epickie finału pod Nowym Jorkiem.