Rzeszów sparaliżowany! Potężna burza zamieniła miasto w jezioro
Gwałtowna ulewa w piątek 7 sierpnia pochłoniała Podkarpacie. Centrum miasta pod wodą, szpitale zaatakowane przez żywioł, setki interwencji straży pożarnej. Oto co się stało.
Kataklizm pogodowy w Podkarpaciu. W piątek 7 sierpnia Rzeszów doświadczył burzy, której intensywność sparaliżowała całe miasto. Gwałtowne ulewy i burze doprowadziły do licznych podtopień oraz poważnych utrudnień w wielu częściach miasta, a liczba zgłoszeń do służb ratunkowych była ogromna.
Woda zalała centrum miasta
Wszystko zaczęło się niespodziewanie. Intensywne opady rozpoczęły się około południa i objęły praktycznie całe województwo podkarpackie. Jednak to Rzeszów ucierpiał najbardziej. Kilkadziesiąt minut ulewy nad Rzeszowem wywołało lawinę zgłoszeń o pomoc, a w krótkim czasie Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej odebrała ponad 50 zgłoszeń.
Zalane zostały kluczowe ulice miasta. Działania prowadziło się na terenie szpitala przy ulicy Szopena i miejskiego przy ul. Rycerskiej, zalane były ulice Batorego, Sokoła, Wyzwolenia, Sportowa, Akacjowa, Królowej Jadwigi, Leszka Czarnego, Witkacego, Boya Żeleńskiego. Całkiem zalane ulice, podtopione szpitały i teatr, powalone drzewa, a także problemy z dostawami prądu, to tylko wierzchołek góry lodu.
Szpitale w tarapatach, tysiące bez prądu
Najgorzej padło instytucjom publicznym. Burza nie oszczędziła ani medyków, ani pacjentów. Podtopione szpitale to jeden z wielu skutków załamania pogody, do którego doszło w piątek na Podkarpaciu. Personel medyczny musiał działać w warunkach kryzysowych, a załogi zajęte były nie tylko pacjentami, ale i usuwaniem skutków żywiołu.
Równie problematyczna była kwestia zasilania. Ulewy doprowadziły nie tylko do licznych podtopień, ale również do awarii energetycznych, a bez energii elektrycznej pozostawało około 800 odbiorców, głównie w rejonie Mielca i Krosna. Dla biznesu, handlu i ludzi uzależnionych od prądu (w tym hospitali) była to prawdziwa tragedia.
Infrastruktura w ruinie, komunikacja sparaliżowana
Burza nie dała żadnych szans infrastrukturze miasta. Zalane były przejazdy i wiadukty na Batalionów Chłopskich i Wyzwolenia. To oznaczało, że wiele tras drogowych stało się niedostępne, a pojazdy ratunkowe musiały szukać objazdów. Najwięcej interwencji koniecznych było w powiatach rzeszowskim i ropczycko, sędziszowskim.
Na szczęście poszkodowanych nie odnotowano, jednak właściciele domów i firm, których dobra pokryły się wodą, to długo będą wspominać piątkowy poranek.
Siła przyrody bez litości
Szczęściem dla mieszkańców jest, że burza przeszła szybko. W czasie burz wypadły silne opady deszczu wynoszące od 20 do 30 mm oraz porywisty wiatr osiągający prędkość do 80 km/h. To prawie huraganowy wiatr, który валом kładł drzewa i niszczył to, co stało na jego drodze.
Służby robią, co mogą, aby przywrócić normalność. Strażacy nadal usuwają skutki, a miasta czeka długa droga do pełnej regeneracji. Burza w Rzeszowie to tym razem przyspieszona lekcja, jak wiele zależy od warunków pogodowych i jak szybko natura potrafi całkowicie zmienić naszą rzeczywistość.