Finał mundialu w dymu! Kanadyjskie pożary zagrażają wielkiemu pokazowi w Nowym Jorku
Pomarańczowe niebo nad Manhattanem, gęsty smog, a do tego finał mistrzostw świata w piłce nożnej tuż za rogiem. Czy Hiszpania i Argentyna będą grać w toksycznych warunkach, czy pogoda uratuje imprezę?
Niebieski finał zmienił się w pomarańczowy horror
Dym z pożarów lasów w Kanadzie pokrył większą część północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych i zagrażał transmisji finału mistrzostw świata, gdzie w niedzielę mają zmierzyć się Hiszpanie z Argentyńczykami. Jeśli myślałeś, że finał mundialu będzie najczystszym i najpiekniejszym widowiskiem sportowym roku, to niestety mamy złe wieści. W czwartek Nowy Jork i okolicę zasnuła niezwykła pomarańczowa zasłona, która z dystansu wygląda niemal jak scena z apokaliptycznego filmu.
W czwartek w Kanadzie było 858 aktywnych pożarów, z czego 111 uznano za "niekontrolowane", a spłonęło około 2,4 miliona hektarów lasów. To nie są małe płomyki, które gdzieś tam się tlą. To realna katastrofa ekologiczna, która ma bezpośredni wpływ na jedno z największych eventów sportowych na ziemi. Toksyczny, pomarańczowy smog dotarł nad Nowy Jork tuż przed finałem mistrzostw świata.
Jakość powietrza w stanie alarmowym
Pogorszenie jakości powietrza w rejonie Nowego Jorku i New Jersey budzi pytania o komfort i bezpieczeństwo przed niedzielnym finałem mundialu na MetLife Stadium. W czwartek rano specjaliści zaczęli używać tego określenia, które zna każdy, kto ma problemy zdrowotne: "niezdrowe dla grup wrażliwych". Brzmi znęcająco, prawda?
Amerykański pulmunolog, autorytet w swojej dziedzinie, mówi, że piłkarze powinni mieć więcej przerw w grze, a kibice z problemami zdrowotnymi powinni rozważyć złożenie maseczek lub odsprzedanie biletów. Lekarze zwracają uwagę na coś, co brzmi zatrważająco: to nie tylko fatalna jakość powietrza, ale i gorące warunki atmosferyczne, które mogą powodować ogromne obciążenie serca.
Mecz ma obejrzeć na stadionie ponad 80 tysięcy kibiców, kolejne 50 tysięcy będzie podziwiało rywalizację Messiego z Yamalem w Central Parku na Manhattanie. To gigantyczna impreza, a warunkami, w jakich będzie się ona odbywać, jest coś wręcz niepokojącego.
Nadzieja w pogodzie
Jest jednak iskierka nadziei dla organizatorów i kibiców. Dym ma utrzymywać się w okolicach stadionu jeszcze w piątek, natomiast w sobotę spodziewane są intensywne opady i burze, a w niedzielę rano przez region ma przejść chłodny front, który powinien usunąć pozostałą część zanieczyszczeń.
Meteorolog przekazał, że w niedzielę rano przez ten obszar przejdzie front atmosferyczny, który powinien rozproszyć wszelkie pozostałości dymu. Amerykańska Narodowa Służba Pogodowa przewiduje na dzień finału przeważnie słoneczną pogodę i temperaturę wynoszącą około 29 stopni.
FIFA i władze lokalne nie rozważają przełożenia meczu. Wszyscy liczą na to, że natura będzie po stronie sportowców i kibiców, którzy przyjechali z całego świata, aby być świadkami tego historycznego pojedynku.
Drogi finału będą zależeć od kierunku wiatru
Co ciekawe, dym z pożarów lasów w Kanadzie dotarł nad Nowy Jork i New Jersey, gdzie w niedzielę Hiszpania zmierzy się z Argentyną, a jakość powietrza spadła do niebezpiecznego poziomu, a Hiszpanie przeprowadzili trening pod gęstą warstwą dymu. Drużyna z kraju Iberii przygotowywała się w trudnych warunkach, podczas gdy Argentyńczycy mądrzej wybrali sobie bazy treningowe poza strefą dymu.
Historia się pisze dziś nad Nowym Jorkiem. Jedno jest pewne, niezależnie od tego, czy niebo w niedzielę będzie niebieskie czy pomarańczowe, ten finał na długo zostanie zapamiętany. Liczymy tylko, że pogoda okaże się miłosierną i pozwoli graczom zagrać tak, na jak najlepszym poziomie.