Sejm grozi posłom! Nowe kary za złamanie etyki, ale będą działać?
Posiedzenie Sejmu przyniosło zmiany w regulaminie, które mają zaostrzać sankcje dla parlamentarzystów. Problem w tym, że dotychczasowe "cięcia" były bardziej kosmetyczne niż rzeczywiste.
Symboliczne kary, realny problem
Na najbliższym posiedzeniu Sejmu mają pojawić się propozycje zaostrzenia kar dla posłów naruszających zasady etyki parlamentarnej, związane z Regulaminem Sejmu i katalogiem sankcji, które obecnie mają wyłącznie charakter symboliczny. Brzmi poważnie, ale rzeczywistość jest bardziej pesymistyczna.
Problemem jest bowiem to, że współcześnie parlamentarzysta może dostać tzw. naganę, czyli najwyższą możliwą karę, a i tak nic mu za tym nie idzie. Brak konsekwencji finansowych, brak zmniejszenia pensji, brak nawet utraty prymusa w głosowaniach. Nagana to papierowy документ, który w schowku posła rozpływa się bezpowrotnie.
Komisja Etyki na skraju frustracji
Członkowie Komisji Etyki nie kryją frustracji, a wniosek o najwyższą możliwą karę złożyli posłowie KO Paweł Bliźniuk i Maciej Tomczykiewicz, a także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Widać wyraźnie, że instytucja traciła cierpliwość do kolejnych "dosypów" i marnotrawienia czasu na procedury, które nic nie dają.
Oczywiście, pytanie brzmi, czemu właśnie teraz? Przecież Komisja Etyki istniała wiele lat, a dziś dopiero przypatruje się, że jej działania to czysty teatr. Odpowiedź jest prosta, lecz mniej reprezentacyjna niż chcielibyśmy: polityka to mała śródka, czasami trzeba złotych nakładów, by coś ruszyć z miejsca.
Jakie karty czekają posłów?
Projektem zmian zajmuje się właśnie Komisja Etyki Sejmu. Możliwe scenariusze to m.in. obniżenie opłat, czasowe zawieszenie prawa do głosu czy karami pienięznymi mogą być poprzedzeni publicznym upomnieniem. Wszystko dlatego, że dotychczasowy system oparty na nagan i ostrzeżeniach po prostu nie wstrzemięża posłów, którzy łamią kodeks postępowania parlamentarnego.
Istotny szczegół: zgodnie z Regulaminem Sejmu, możliwość nakładania kar finansowych już dziś istnieje teoretycznie, ale nie leży w kompetencjach samej Komisji Etyki. To wyjaśnia, dlaczego reforma może znacznie ułatwić pracę kontrolnej części parlamentu.
Czemu to teraz, a nie wcześniej?
Presja na zmiany rosła latami. Politycy przychodzący na obrady Sejmu, którzy dopuszczali się nieetycznych zachowań lub naruszeń regulaminu, co i rusz wymykali się bez większych konsekwencji. Media śledziły kolejne afery, a Komisja wydawała papiery, które zaraz wkładano do szuflady. Teraz wreszcie ktoś postanowił, że to się musi zmienić, choćby dlatego, że coraz głośniej mówi się o braku zaufania do instytucji parlamentarnych.
Pozostaje mieć nadzieję, że reforma rzeczywiście zmieni funkcjonowanie Sejmu na lepsze, a karanie posłów za złamanie kodeksu etyki będzie czymś więcej niż symbolicznym gestem wobec opinii publicznej. Jednak historia uczy, że w polityce obietnice to jedno, a realizacja to drugie.
Podsumowanie
Sejm szykuje zmiany w systemie kar dla posłów, którzy łamią etykę parlamentarną. To krok w dobrym kierunku, bo dotychczasowe sankcje były zaledwie papierkami. Czy jednak zmiana będzie rzeczywista, czy znowu przekształci się w kolejny teatr politycznych pozorów? Czas pokaże, ale optymiści mogą mieć problem.