Sejm przepychnie ustawę praworządnościową! 231 posłów za zmianami w wymiarze sprawiedliwości
Sejm głosami 231 posłów przegłosował ustawę, która ma uporządkować status sędziów powołanych w czasach PiS. Teraz czeka ją droga przez Senat.
Co się stało w czwartek?
Sejm uchwalił w czwartek tzw. ustawę praworządnościową mającą uporządkować status sędziów „nieprawidłowo powołanych" w latach 2018-2026. To szansa na zmianę sposobu, w jaki polski wymiar sprawiedliwości będzie funkcjonował w przyszłości. Projekt przeszedł przez izbę z przewagą głosów, ale wcale nie bez oporów.
Ile głosów i kto głosował?
Ustawę poparło 231 posłów, przeciw było 200, zaś sześciu wstrzymało się od głosu. Podział głosów pokazuje, że temat dzieli polskich parlamentarzystów. Koalicja rządowa zdołała przeforsować swój pomysł, ale opozycja nie pozostała bierna. Każdy głos miał znaczenie.
Co proponuje nowa ustawa?
Najtrudniejszą częścią tekstu jest sama istota zmian. Ustawa przewiduje pozbawienie mocy prawnej uchwał Krajowej Rady Sądownictwa dwóch poprzednich kadencji, podjętych od 2018 r. do maja 2026 r., i zawierających wnioski o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Innymi słowy, chodzi o anulowanie powołań sędziów, którzy według rządu zostali obsadzeni na podstawie niesprawiedliwych procedur.
Istota proponowanych rozwiązań sprowadza się m.in. do zasady, że stanowisko sędziowskie objęte na podstawie uchwały KRS od marca 2018 do maja 2026 r., z dniem wejścia w życie ustawy stałoby się wolnym stanowiskiem. Oznacza to, że procedury obsadzenia tych stanowisk będą przeprowadzane od nowa. To potencjalnie gigantyczne wstrząśnienie dla polskiego sądownictwa.
Czym się to skończy?
Teraz przyjęte przez Sejm przepisy trafią do Senatu. To oznacza, że ustawa czeka daleka droga przed ostatecznym zatwierdzeniem. Chodzi o uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, której sędziowscy członkowie zostali wybrani w czasach rządów PiS. To symbol sporu, który trwa od lat między rządem a opozycją.
Po co ta ustawa?
Politycy koalicji rządowej upatrują w ustawie narzędzie do reformy sądownictwa i przywrócenia jego niezawisłości. Dla PiS-u jest to atak na ich osiągnięcia i na ludzi powołanych za ich czasów. Każda strona widzi to inaczej, ale jedno jest pewne: będzie o tym jeszcze głośno.