Sejm nie odpuszcza! Nowa ustawa medialna wchodzi do gry. Co czeka telewizję i radio?
Sejm przedłużył obrady o dodatkowy dzień, aby wreszcie przystąpić do dyskusji nad ustawą medialną. Czy to koniec maratonu legislacyjnego, czy dopiero początek batalii w koalicji?
Sejm wreszcie zajmuje się ustawą medialną
Sejm przedłużył posiedzenie o kolejny dzień i we wtorek zajmie się projektem ustawy medialnej. Po miesiącach czekania, opóźnień i dyskusji w koalicji rządowej, parlament przystępuje do prac nad jedną z najtrudniejszych reform. Projekt trafi pod obrady izby w wieczornych głosowaniach, co oznacza, że posłowie będą debatować o przyszłości mediów publicznych do późnych godzin nocnych.
Historia ustawy medialnej to lektura godna serialu politycznego. Ministra kultury Marta Cienkowska zapowiadała, że jeszcze w maju 2026 roku projekt trafi na Komitet Stały Rady Ministrów, ale tak się nie stało i projekt nie będzie rozpatrzony również w czerwcu. To już ponad trzy miesiące opóźnień, a reforma wciąż drażni polityków jak nigdy przedtem.
Co zmieni się dla abonamentu i mediów?
Projekt nowej ustawy przewiduje, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie będzie już miała wpływu na powoływanie członków rad nadzorczych i zarządów publicznych nadawców, zanika zapis o wymogu zgody KRRiT do czasu pełnej przemiany mediów publicznych, a rolę Rady przejmie minister skarbu, który powoła i odwoła członków zarządów i rad nadzorczych.
Ale to jeszcze nie wszystko. Nowa ustawa medialna zakłada likwidację Rady Mediów Narodowych, odejście od abonamentu radiowo-telewizyjnego na rzecz finansowania z budżetu państwa oraz zmianę zasad zarządzania spółkami medialnymi. Innymi słowy, telewidzowie i słuchacze mogą pożegnać znany im system abonamentu i przejść na finansowanie z kieszeni podatnika.
Koalicja pęka, prezydent czai się w tle
Rzecz w tym, że reforma mediów wcale nie cieszy całą koalicję rządową. Reforma mediów publicznych wciąż jest kością niezgody w koalicji, a w rządzie pojawia się obawa, czy projekt w ogóle uda się przegłosować do końca obecnej kadencji parlamentu. Konflikt trwa już od wielu miesięcy między zwolennikami zmian a ich przeciwnikami w ramach koalicji Donalda Tuska.
Na horyzoncie czai się też inny problem, znacznie bardziej groźny dla rządu. Na końcu legislacyjnego procesu jest biurko prezydenta, czyli podpis, który dziś jest bardzo niepewny, bo sądzę, że dla środowiska prezydenta, im gorzej w mediach, tym lepiej, i nie ma zbyt wielkiej wiary, że prezydent tę ustawę podpisze. Prezydent Karol Nawrocki może stać się gwoździem do trumny dla całej reformy.
Ile czasu zajmą prace?
Ustawą medialną Sejm zajmie się po wieczornych głosowaniach, tak aby projekt mógł od razu trafić pod obrady sejmowej komisji kultury, według nieoficjalnych informacji dojdzie do tego w środę. Prawdopodobnie po 8 rano zbiorą się połączone sejmowe komisje kultury i skarbu.
Oznacza to, że tempo prac będzie błyskawiczne, ale czy szybkość sprawi, że reforma będzie dobra? Historia mówi, że rządzący próbują wszystko załatwić pospiesznie, aby uniknąć kolejnych debat i sprzeciwów. Tym razem też może być podobnie, ale z jednym zastrzeżeniem – prezydent i jego otoczenie czekają czajnie na każdy błąd legislacyjny.
Podsumowanie: Reforma czy teatr?
Ustawa medialna to nie zwykły projekt. To próba odpolitycznienia mediów publicznych i wprowadzenia nowych reguł finansowania TVP i Polskiego Radia. Czy się uda? Dobre pytanie. Sejm przystępuje do pracy, koalicja sie liczy, a prezydent czai się w tle. Już dziś wiadomo jedno, że ta reforma będzie emocjonująca dla wszystkich stron, a media publiczne czekają na ratunek, którym może być – lub nie – ta nowa ustawa.