Szczyt NATO w Ankarze. Polska zabiera głos o bezpieczeństwie i zbrojeniach. Co na niego czeka
Polskie sztaby pojechały do Turcji, aby bronić interesów kraju na jednym z kluczowych spotkań Sojuszu. Ankara będzie pełna napięć i ambitnych planów. Oto, co się tam zamierza.
Polska stanęła do walki o swoje bezpieczeństwo
Szczyt NATO w Ankarze odbywający się w dniach 7-8 lipca 2026 roku to nie zwykłe spotkanie dyplomatów. To moment, kiedy największe mocarstwa Zachodu będą definiować przyszłość całego Sojuszu, a Polska zamierza mieć w tym głos. Polskę na szczycie reprezentują prezydent Karol Nawrocki, wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier szef MSZ Radosław Sikorski.
Polska nie przychodzi do Ankary z pustymi rękami. Polska spełnia wszystkie wyznaczone przez ostatni szczyt w Hadze kryteria lojalnego, modelowego, dobrego sojusznika, osiągając w tym roku wyznaczony na szczycie w Hadze próg wydatków na bezpieczeństwo 5 proc. PKB. To sygnał dla całego Sojuszu, że polska determinacja w kwestii obronności nie podlega dyskusji.
Wschodni bastion z wielkimi ambicjami
Polska jest już w pełni liderem militarnym i gospodarczym wschodniej flanki NATO i jest tak traktowana na szczycie. To pozycja, którą Warszawa budowała latami, a teraz chce ją wykorzystać do wzmacniania swoich zdolności obronnych.
Jednym z kluczowych tematów, które Polska porusza w Ankarze, jest rozbudowa infrastruktury NATO. Wśród tematów poruszanych w czasie rozmów znajduje się rozbudowa infrastruktury NATO w państwach Europy Środkowej. Chodzi między innymi o bazy wojskowe i infrastrukturę przesyłową, którą Polska chciałaby widzieć na swoim terytorium w ramach wzmacniania wschodniej flanki Sojuszu.
Polska również zabiera stanowczy głos w sprawie wsparcia dla Ukrainy. NATO mają potwierdzić długoterminowe wsparcie wojskowe dla Ukrainy, zarówno w formie politycznej deklaracji, jak i praktycznych mechanizmów finansowania dostaw uzbrojenia, zobowiązując się do przekazania Ukrainie 70 mld euro na pomoc wojskową do końca 2026 roku oraz co najmniej takiej samej kwoty w 2027 roku.
Zbrojenia i transfer technologii
Szczyt w Ankarze to dla Polski również okazja do pokazania swoich ambicji militarnych. Polska zawarta porozumienie z USA, Holandią, Niemcami i Szwecją dot. serwisowania w Europie pocisków PAC-3 do wyrzutni Patriot, a te państwa to najbardziej zaufani sojusznicy, bo tylko takim przekazuje się zdolności do produkcji.
To oznacza konkretnie, że Warszawa będzie mogła przyspieszać naprawy i przeznaczenie sprzętu bez wysyłania go na tysiące kilometrów do Stanów Zjednoczonych. Może to zkrócić czas dostępu do broni nawet o półtora roku, co w sytuacji zagrożenia militarnego jest kwestią kluczową dla przetrwania.
Polska podpisała również umowę na produkcję zaawansowanych pocisków. W przededniu szczytu w Bydgoszczy podpisano ważną umowę o współpracy polsko-amerykańskiej, gdzie Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy będą odpowiedzialne za montaż i produkcję amerykańskich pocisków manewrujących Barracuda. Zasięg pocisków sięga 900 kilometrów, a ich produkcja jest możliwa dzięki współpracy PGZ z amerykańską firmą Anduril. Polska będzie producentem, ale także dystrybutorem dla innych państw europejskich, a dzisiaj takie porozumienie z Estonią i Łotwą zostało podpisane.
Jedność Sojuszu na szpilkach
Jednak za kulisami szczytu wrze. Organizatorzy chcą na szczycie załagodzić napięcia pomiędzy prezydentem USA Donaldem Trumpem a pozostałymi członkami sojuszu. To nie będzie proste, bo Hiszpania skrytykowała działania USA wobec Iranu i nie pozwoliła na wykorzystanie hiszpańskich baz i przestrzeni powietrznej do części amerykańskich operacji, co zaogniło stosunki między Waszyngtonem a Madrytem, a napięcia między krajami mogą być jednym z tematów szczytu w Ankarze.
Polska, tradycyjnie bliska Stanom Zjednoczonym, musi poruszać się ostrożnie między megainteresami. Radosław Sikorski podkreślił, że w sprawach bezpieczeństwa wszystkie najważniejsze siły polityczne w Polsce mówią jednym głosem. To istotne, bo jedność krajowa to siła w negocjacjach.
Według nieoficjalnych informacji przywódcy krajów NATO, w tym prezydent USA Donald Trump, mają potwierdzić w Ankarze niezłomne zobowiązanie do zbiorowej obrony w ramach artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli że zbrojny atak na jednego lub więcej członków organizacji będzie traktowany jak atak na wszystkich.
Czy to będzie początek nowej ery?
Szczyt NATO w Ankarze może zapoczątkować nowy etap w historii Sojuszu, spodziewając się, że przywódcy potwierdzą na nim jedność, ale też przypieczętują stopniowe przejmowanie przez Europę większej odpowiedzialności za obronę NATO, czego od lat domagają się Stany Zjednoczone. Polska chce być częścią tej nowej rzeczywistości, a nie jej ofiarą.
Za równo tematem baz wojskowych, zbrojenia, technologii i infrastruktury stoją konkretne pieniądze i bezpieczeństwo obywateli. Polska w Ankarze mówi głośno, że na wschodniej flance NATO się nie sypie, ale się buduje, i że Warszawa zasługuje na pełny udział w tej budowie, zarówno jako sojusznik, jak i jako lider militarny regionu.